Piotruś Pan nie żyje

Piotruś Pan nie żyje

Śmierć Robina Williamsa jest nie tylko wielką stratą dla przemysłu filmowego. Aktor wziął udział w wielu kampaniach reklamowych potężnych marek międzynarodowych.

Nagłówki gazet w ostatnich dniach skupiły się głównie na zagadnieniu, które można sprowadzić do jednego prostego zdania: "Komik i depresja? Dobre sobie". Smutny klaun, Pierrot Hollywood, człowiek, który nie wywoływał skrajnych emocji, chyba że pozytywne. Wielu czołowych krytyków filmowych przyznało, że jego kreacje potrafiły ich prawdziwie wzruszać i bawić. W kadrze hipnotyzował, jako jeden z niewielu aktorów potrafił sprawić, że sama jego twarz na ekranie skupiała uwagę.

Człowiek guma

Zazwyczaj kojarzony z rezolutną panią Doubtfire albo komediowymi popisami stand-upperskimi, miał na swoim koncie przejmujące role dramatyczne: prezentera-korespondenta wojennego w "Good Morning, Vietnam", psychoterapeuty w "Buntowniku z wyboru", lekarza, który leczył śmiechem dzieci na oddziale onkologii w filmie "Patch Adams" czy psychopaty w "Bezsenności". Jedną z ostatnich kreacji była rola CEO agencji reklamowej w sitcomie "Przereklamowani". Jedyna, która serial aktorsko ratowała. Stworzył doskonałe kreacje postaci uwielbianych przez całe rodziny, jak ta w "Jumanji", "Flubberze", czy symboliczną i poruszającą rolę nauczyciela…

Czytaj więcej »